czwartek, 19 września 2013

#2. Żałujesz?

                                                                                Lou

Wstałem o 7.00. Zaspany przetarłem oczy i zrobiłem poranne czynności. Śnił mi się dzisiaj Marcel, nie chciałem się nawet budzić. Ubrałem dres i poszedłem zjeść śniadanie. Zrobiłem sobie płatki Nestle Czokapik (haha) i zabrałem się do jedzenia. Po 5 minutach skonsumowałem posiłek i o 7.45 wyszedłem z domu, a do szkoły miałam ok. 5 minut. Gdy wszedłem do szkoły przywitałem się z Jay'em i pogadałem z nim.
- I jak było u Marcel'a? - spytał szturchając mnie łokciem
- Spoko
- Nie umarłeś z nudów? - spytał drwiąco
- Nie, było fajnie
- O czym Ty do mnie gadasz?!
- No co? Dobrze było.
- Niech Ci będzie.
Zobaczyłem Marcel'a. Był taki jak wczoraj. Odmieniony i w ogóle. Był ubrany w obcisłe, czarne rurki i białą koszulkę. Na głowie burza loków, trochę zaczesanych do tyłu. Wyglądał tak sexownie. Przygryzłem dolną wargę. Zauważył mnie i uśmiechnął się do mnie. Podeszłem do Niego.
- Hey! Zmieniłeś się.
- Jak widać - zaśmiał się
Nagle podeszła do nas Snookie.
- Ooo... Hey Lou... Z kim gadasz? - zagadała i pogłaskała mnie po torsie - Aa ... Marcel ... Uuu ...
- Weś Ty się oddal Snookie - powiedziałem a Ona się zaśmiała
- Haha ... Chyba żartujesz. Posłucham o czym rozmawiacie - chciała mnie cmoknąć w policzek, ale odwróciłem głowę
- Chodź Marcel, idziemy - powiedziałem
- Okej
Po czym skierowaliśmy się do męskiej toalety
- Ale ona jest upierdliwa - stwierdziłem przewracając oczami
- Masz rację
Po dwóch minutach rozmowy usłyszeliśmy dzwonek na lekcje. Wolnymi krokami poszliśmy do klasy i usiedliśmy na swoich miejscach. Ja z Jay'em, a Marcel sam. Od razu zaczęliśmy z Jay'em gadać. Nauczyciel to zauważył i się nie źle wkurzył, a był na nas cięty.
- Tomlinson! Packet! Co Wy tak gadacie?! Trzeba Was rozsadzić! I chyba wiem jak ... - przełknąłem ślinę- Tomlinson z Marcel'em, a Packet sam! No! Szybko, szybko! - zagderał nauczyciel
W sumie, nie było aż tak źle. W końcu lubiłem Marcel'a. Spojrzałem na Niego ukradkiem. Patrzył się na mnie, uśmiechał się delikatnie. Spakowałem książki do plecaka i podeszłem do ławki Marcel'a. Wyszczerzył się do mnie. Ja do Niego również. 
-Żałujesz? - spytał
-Czego?
-Że ze mną usiadłeś - powiedział rumieniąc się
-Nie! No coś Ty! - powiedziałem
Powiedziałem, lecz za głośno
-TOMLINSON! -krzyknął nauczyciel - CAŁY CZAS GADASZ! MAM DOŚĆ! PAŁA!
-Cholera - szepnąłem patrząc się na Marcel'a
-Przepraszam...
-Nie masz za co, Marcel. I tak brat mi nie da szlabanu.
- Brat?
-Wytłumaczę Ci to później ...


                                                     Ciąg dalszy nastąpi ...





Przepraszam, że taki krótki! Mam słabą wenę, leżę w łóżku chora, przepraszam, Kocham Was! <3 :*





5 komentarzy:

  1. fajny rozdział :D jestem ciekawa co będzie dalej... życzę zdrowia ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz następny rozdział bo umrę z niecierpliwości ;D
    Szybkiego powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę szkoda, że takie krótkie. tematyka bloga jest wciągająca. Czekam na dalsze części ;) Wracaj do zdrowia ^^
    Weny również ci życzę :)
    ___________________________
    the-liberatedsoul.blogspot.com < sorry za spam :/ >

    OdpowiedzUsuń