niedziela, 15 września 2013

#1. Był taki... cz. 2

                                                                   Lou 
Szybko wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem po taksówkę. Pojawiła się w ciągu 15 minut. Wsiadłem i podałem adres kierowcy. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Przede mną ukazał się dość nowoczesny i duży dom. Zapłaciłem i wysiadłem. Podeszłem do furtki i zadzwoniłem domofonem. 
-Kto tam? - odezwał się głos Marcel'a.
- Marcel, to ja, Louis
Usłyszałem ciche zgrzytnięcie i furtka się otworzyła. Chwilę później otworzyły się drzwi, w których stał lokowany chłopak. 
- Czy zastałem Marcel'a? - spytałem nieśmiało
- Louis, to ja.
Chłopak wyglądał tak : 

I moim zdaniem był bardzo sexowny (tak, jestem homo).                                                              
- O kurde, Marcel nie poznałem Cię - powiedziałem zdziwiony                                               
- Nie zdążyłem się ogarnąć - szepnął zawstydzony                                                                   
- Nie no coś Ty, wyglądasz ymm... - zawahałem się - Dobrze.                                             
- To może zajmiemy się matematyką? - zagadał                                                               
- Okej - cicho mruknąłem                                                                                               
    
                       [*]                                          
Po 2 godzinach nauki umiałem już wszystko, ale mało skupiałem się na nauce. Bardziej na Marcel'u. Był tak przystojny, mądry i przyjacielski. Mmm sexi. Nawet go polubiłem. Zaraz... Ja go nie polubiłem, ja się w nim zauroczyłem! Tak po prostu. On na pewno nawet nie odwzajemni moich uczuć, a zresztą, co by powiedzieli inni? No cóż. Nawet się nie zorientowałem, a już miałem głowę na torsie Marcel'a.
- Dlaczego taki jesteś ? - szepnąłem
-Jaki? - spytał zdziwiony
-Bo Ty... Nie jesteś kujonem. Nie jesteś taki. Więc czemu udajesz?
- Bo wolę, żeby ktoś poznał mnie ze względu na charakter, nie na wygląd. Lecz może się zmienię. Wolałbym chodzić tak, niż w tym głupim, gryzącym sweterku, kujonkach i koszuli, serio.
-To pokaż innym, jaki naprawdę jesteś.
-Spróbuję - szepnął.
Marcel lekko pogłaskał mnie po ramieniu i uśmiechnął się. Ja odwzajemniłem uśmiech. 
-Ja polubiłem Cię takim, jakim jesteś. Przepraszam za moje zachowanie - szepnąłem ze skruchą
- Nic się nie stało.
-Dobra, na mnie już pora. - powiedziałem 
-Już?
-Tak, niestety
-No dobrze, to odprowadzę Cię do drzwi - powiedział smutny Marcel
-Okej
-To do jutra.
-Na razie.
Zadzwoniłem po taksówkę i wszedłem do domu, była 20.30. Ogarnąłem siebie, fb, TT i ask i poszedłem spać.


Mamy już drugą część! Dziękuję za miłe komentarze i proszę takich więcej ♥ Może jeszcze dzisiaj dodam kolejny, bo jutro - szkoła :C Kocham Was :*

9 komentarzy: