czwartek, 19 września 2013

Kontakt

Mój ask : http://ask.fm/Zuzia3567W
Mój TT : https://twitter.com/Zuska1D

#2. Żałujesz?

                                                                                Lou

Wstałem o 7.00. Zaspany przetarłem oczy i zrobiłem poranne czynności. Śnił mi się dzisiaj Marcel, nie chciałem się nawet budzić. Ubrałem dres i poszedłem zjeść śniadanie. Zrobiłem sobie płatki Nestle Czokapik (haha) i zabrałem się do jedzenia. Po 5 minutach skonsumowałem posiłek i o 7.45 wyszedłem z domu, a do szkoły miałam ok. 5 minut. Gdy wszedłem do szkoły przywitałem się z Jay'em i pogadałem z nim.
- I jak było u Marcel'a? - spytał szturchając mnie łokciem
- Spoko
- Nie umarłeś z nudów? - spytał drwiąco
- Nie, było fajnie
- O czym Ty do mnie gadasz?!
- No co? Dobrze było.
- Niech Ci będzie.
Zobaczyłem Marcel'a. Był taki jak wczoraj. Odmieniony i w ogóle. Był ubrany w obcisłe, czarne rurki i białą koszulkę. Na głowie burza loków, trochę zaczesanych do tyłu. Wyglądał tak sexownie. Przygryzłem dolną wargę. Zauważył mnie i uśmiechnął się do mnie. Podeszłem do Niego.
- Hey! Zmieniłeś się.
- Jak widać - zaśmiał się
Nagle podeszła do nas Snookie.
- Ooo... Hey Lou... Z kim gadasz? - zagadała i pogłaskała mnie po torsie - Aa ... Marcel ... Uuu ...
- Weś Ty się oddal Snookie - powiedziałem a Ona się zaśmiała
- Haha ... Chyba żartujesz. Posłucham o czym rozmawiacie - chciała mnie cmoknąć w policzek, ale odwróciłem głowę
- Chodź Marcel, idziemy - powiedziałem
- Okej
Po czym skierowaliśmy się do męskiej toalety
- Ale ona jest upierdliwa - stwierdziłem przewracając oczami
- Masz rację
Po dwóch minutach rozmowy usłyszeliśmy dzwonek na lekcje. Wolnymi krokami poszliśmy do klasy i usiedliśmy na swoich miejscach. Ja z Jay'em, a Marcel sam. Od razu zaczęliśmy z Jay'em gadać. Nauczyciel to zauważył i się nie źle wkurzył, a był na nas cięty.
- Tomlinson! Packet! Co Wy tak gadacie?! Trzeba Was rozsadzić! I chyba wiem jak ... - przełknąłem ślinę- Tomlinson z Marcel'em, a Packet sam! No! Szybko, szybko! - zagderał nauczyciel
W sumie, nie było aż tak źle. W końcu lubiłem Marcel'a. Spojrzałem na Niego ukradkiem. Patrzył się na mnie, uśmiechał się delikatnie. Spakowałem książki do plecaka i podeszłem do ławki Marcel'a. Wyszczerzył się do mnie. Ja do Niego również. 
-Żałujesz? - spytał
-Czego?
-Że ze mną usiadłeś - powiedział rumieniąc się
-Nie! No coś Ty! - powiedziałem
Powiedziałem, lecz za głośno
-TOMLINSON! -krzyknął nauczyciel - CAŁY CZAS GADASZ! MAM DOŚĆ! PAŁA!
-Cholera - szepnąłem patrząc się na Marcel'a
-Przepraszam...
-Nie masz za co, Marcel. I tak brat mi nie da szlabanu.
- Brat?
-Wytłumaczę Ci to później ...


                                                     Ciąg dalszy nastąpi ...





Przepraszam, że taki krótki! Mam słabą wenę, leżę w łóżku chora, przepraszam, Kocham Was! <3 :*





niedziela, 15 września 2013

#1. Był taki... cz. 2

                                                                   Lou 
Szybko wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem po taksówkę. Pojawiła się w ciągu 15 minut. Wsiadłem i podałem adres kierowcy. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Przede mną ukazał się dość nowoczesny i duży dom. Zapłaciłem i wysiadłem. Podeszłem do furtki i zadzwoniłem domofonem. 
-Kto tam? - odezwał się głos Marcel'a.
- Marcel, to ja, Louis
Usłyszałem ciche zgrzytnięcie i furtka się otworzyła. Chwilę później otworzyły się drzwi, w których stał lokowany chłopak. 
- Czy zastałem Marcel'a? - spytałem nieśmiało
- Louis, to ja.
Chłopak wyglądał tak : 

I moim zdaniem był bardzo sexowny (tak, jestem homo).                                                              
- O kurde, Marcel nie poznałem Cię - powiedziałem zdziwiony                                               
- Nie zdążyłem się ogarnąć - szepnął zawstydzony                                                                   
- Nie no coś Ty, wyglądasz ymm... - zawahałem się - Dobrze.                                             
- To może zajmiemy się matematyką? - zagadał                                                               
- Okej - cicho mruknąłem                                                                                               
    
                       [*]                                          
Po 2 godzinach nauki umiałem już wszystko, ale mało skupiałem się na nauce. Bardziej na Marcel'u. Był tak przystojny, mądry i przyjacielski. Mmm sexi. Nawet go polubiłem. Zaraz... Ja go nie polubiłem, ja się w nim zauroczyłem! Tak po prostu. On na pewno nawet nie odwzajemni moich uczuć, a zresztą, co by powiedzieli inni? No cóż. Nawet się nie zorientowałem, a już miałem głowę na torsie Marcel'a.
- Dlaczego taki jesteś ? - szepnąłem
-Jaki? - spytał zdziwiony
-Bo Ty... Nie jesteś kujonem. Nie jesteś taki. Więc czemu udajesz?
- Bo wolę, żeby ktoś poznał mnie ze względu na charakter, nie na wygląd. Lecz może się zmienię. Wolałbym chodzić tak, niż w tym głupim, gryzącym sweterku, kujonkach i koszuli, serio.
-To pokaż innym, jaki naprawdę jesteś.
-Spróbuję - szepnął.
Marcel lekko pogłaskał mnie po ramieniu i uśmiechnął się. Ja odwzajemniłem uśmiech. 
-Ja polubiłem Cię takim, jakim jesteś. Przepraszam za moje zachowanie - szepnąłem ze skruchą
- Nic się nie stało.
-Dobra, na mnie już pora. - powiedziałem 
-Już?
-Tak, niestety
-No dobrze, to odprowadzę Cię do drzwi - powiedział smutny Marcel
-Okej
-To do jutra.
-Na razie.
Zadzwoniłem po taksówkę i wszedłem do domu, była 20.30. Ogarnąłem siebie, fb, TT i ask i poszedłem spać.


Mamy już drugą część! Dziękuję za miłe komentarze i proszę takich więcej ♥ Może jeszcze dzisiaj dodam kolejny, bo jutro - szkoła :C Kocham Was :*

sobota, 14 września 2013

#1. Był taki...

                                                                   Lou
-Eh... Znowu matematyka - westchnąłem cicho gdy usłyszałem znienawidzony przez uczniów dzwonek na lekcje. Tak bardzo nie nawidziłem tego dźwięku, że mam ochotę komuś przyłożyć. Tak dobrze przyłożyć. No dobra. Koniec moich przemyśleń. Poszedłem wolnym krokiem do klasy, rzucając ciche ,, Przepraszam za spóźnienie " do nauczyciela i usiadłem w ostatniej ławce, w której siedziałem z moim kumplem - Jay'em. Podaliśmy sobie ręce i zaczęliśmy powoli słuchać nauczyciela. 
- Hm... Ciekawe co dostaniemy ze sprawdzianu. - zagadał Jay
- O cholera - powiedziałem cicho - Rzeczywiście, zapomniałem.
Po chwili nauczyciel zaczął chodzić i rozdawać lekko pogniecione kartki uczniów. Zatrzymał się przy Marcel'u - szkolnym kujonie.
- Och Marcel, jak zwykle sześć, dobrze się spisałeś - powiedział podniecony nauczyciel, a kujon kiwnął głową.
Wreszcie nadeszła ta chwila... Kolej na mnie.
- Tomlinson, mogłeś się bardziej postarać, jesteś trójkowym, czwórkowym uczniem, a teraz dostajesz pałę. Nie ładnie. - powiedział naburmuszony nauczyciel. - potrzebujesz korepetycji. - Marcel! Nie mógłbyś poduczyć kolegi matematyki?  - zagadał nauczyciel
- Mógłbym... - powiedział cicho Marcel
- On?! - krzyknąłem na prawie całą klasę, lecz po chwili się opamiętałem. - Przepraszam, dobrze.
- Dogadacie się na przerwie, a teraz kontynuujemy lekcję - powiedział surowo nauczyciel
                                                                           [*]
Lekcja matematyki minęła szybko. Gdy rozbrzmiał dzwonek na przerwę, spakowałem książki i podbiegłem do Marcel'a.
-Ej, sorry za mnie. Poduczysz mnie? - zagadałem
- Jasne, wpadnij o 18 - powiedział dając mi karteczkę z jego numerem telefonu i adresem.
-Dzięki - szepnąłem - do 18 - i odeszłem.
                                                                          [*]
Reszta lekcji minęła nadzwyczaj szybko, a miałem je do 16, ponieważ chodziłem na piłkę nożną, kochałem ten sport. Po szkole wybrałem się z kolegami jeszcze trochę pograć, lecz w ogóle nie miałem poczucia czasu, ponieważ graliśmy aż do 17.30 ! Szybko wyciągnąłem komórkę i...
    

Mamy pierwszy! Proszę piszcie komentarze! To mobilizuje, bardzo proszę :*:D Kocham Was ♥

Bohaterowie



                                                             Marcel Styles
17 lat. Mieszka w Londynie, pochodzi z Holmes Chapel. Nikt go nie zna, jest największym kujonem w szkole, lecz to nie ON ...   


                                                   
                                                 
                                                            Louis Tomlinson
17 lat. Mieszka w Londynie. Największy bad boy w szkole. Nie nawidzi kujonów, w tym Marcela, lecz pewne wydarzenie ich zetknie.

                                       
                                                         Snookie Jops
17 lat. Londyn. Największy plastik w szkole, zauroczona w Louisie.